PS4

Nadal pociągi są szalenie ważną gałęzią transportu - i świetnie. Bo chociaż dosłownie kilka państw na świecie nie dopłaca do tego transportu, to w końcu fakty są takie, że koleje i tak dają wiele dla państwa i mieszkańców. Akurat co do tego nie może mieć większych wątpliwości nawet największy liberał gospodarczy. Można śmiało powiedzieć, że spędzenie niemałej części swojego urlopu we właśnie pociągu to fantastyczna sprawa. Ciężko myśleć, że jazda pociągami z Warszawy do chociażby Lizbony nie będzie wielką przygodą.

Czyste, lazurowe niebo. Orzeźwiające, ozięble powietrze. Wiatr: prężny, czasem niosący inspirujące, elektryzujące ochłodzenie, równie nieraz gnający, gorący halny. Kręte, małe jaskinie, naświetlane wyłącznie niedużymi lampkami, karkołomne jak mitologiczne labirynty, ciche, chmurne, wyczekujące na nieuważnych turystów. Szerokie, jasne doliny, trasy wyłożone kamieniami, bystre, przejrzyste potoki o wodzie lodowatej jak lód. Duże hale, porośnięte energicznie zieloną trawą, pośród której nieśmiało kryją się drobne kwiaty w obawie przed stadami pasionych owiec. Małe, jakby skarlałe sosny, wyrastające wśród najtwardszych skał gęstym, ciemnozielonym szpalerem chroniące swych tajemnych chaszczy. I w końcu szczyty, granie oraz turnie: dostojne, budzące strach samym swym bezlikiem masywy, ostre, poszarpane linie przełęczy, przerażająco ciche oraz niepokojąco sielankowe gołoborza. Czasem zamarła na skałach, jakoby obserwująca krajobrazy, kozica. Oto Tatry, krajowe góry: piękne, groźne, tajemnicze, mimo przecinających je setek szlaków. I pytanie: jak można ich nie ubóstwiać? Nadal pociągi są szalenie ważną gałęzią transportu - i świetnie. Bo chociaż dosłownie kilka państw na świecie nie dopłaca do tego transportu, to w końcu fakty są takie, że koleje i tak dają wiele dla państwa i mieszkańców. Akurat co do tego nie może mieć większych wątpliwości nawet największy liberał gospodarczy. Można śmiało powiedzieć, że spędzenie niemałej części swojego urlopu we właśnie pociągu to fantastyczna sprawa. Ciężko myśleć, że jazda pociągami z Warszawy do chociażby Lizbony nie będzie wielką przygodą.

Czyste, lazurowe niebo. Orzeźwiające, ozięble powietrze. Wiatr: prężny, czasem niosący inspirujące, elektryzujące ochłodzenie, równie nieraz gnający, gorący halny. Kręte, małe jaskinie, naświetlane wyłącznie niedużymi lampkami, karkołomne jak mitologiczne labirynty, ciche, chmurne, wyczekujące na nieuważnych turystów. Szerokie, jasne doliny, trasy wyłożone kamieniami, bystre, przejrzyste potoki o wodzie lodowatej jak lód. Duże hale, porośnięte energicznie zieloną trawą, pośród której nieśmiało kryją się drobne kwiaty w obawie przed stadami pasionych owiec. Małe, jakby skarlałe sosny, wyrastające wśród najtwardszych skał gęstym, ciemnozielonym szpalerem chroniące swych tajemnych chaszczy. I w końcu szczyty, granie oraz turnie: dostojne, budzące strach samym swym bezlikiem masywy, ostre, poszarpane linie przełęczy, przerażająco ciche oraz niepokojąco sielankowe gołoborza. Czasem zamarła na skałach, jakoby obserwująca krajobrazy, kozica. Oto Tatry, krajowe góry: piękne, groźne, tajemnicze, mimo przecinających je setek szlaków. I pytanie: jak można ich nie ubóstwiać?blog internetowy